MediaFire w domu i zagrodzie

Z udostępnieniem pliku większej grupie osób zawsze był pewien problem. Wysyłając spory plik mailem, możemy sprowokować torsje i biegunkę skrzynki pocztowej jednego z adresatów, a sami otrzymamy maila, z którego osobiście rozumiem tylko „delivery failure”, czyli rozumiem dokładnie tyle, ile trzeba. Słyszałem o ludziach posiadających własny serwer - wirtualny albo taki… naprawdę fizycznie własny. Prawdopodobieństwo, że jesteś jednym z nich jest prawie takie samo jak prawdopodobieństwo uznania teorii ewolucji przez najsłynniejszego profesora dendrologii i kreacjonisty w Polsce, Macieja Giertycha.
Jak więc przeciętny użytkownik powinien sobie poradzić? Skorzystajmy z serwisu umożliwiającego hosting plików. Którego? A kim ja jestem żeby znać odpowiedź! Mi podoba się MediaFire.
O jego plusach przeczytacie na stronie głównej i mu tu teraz kadzić nie będę. Najważniejsze jest to, żeby te plusy nie przysłoniły nam minusów (skąd ten cytat? :-). W tym przypadku te minusy są nad wyraz mało uciążliwe. Kilka reklam od Google na stronie z odnośnikiem do pliku to naprawdę znikoma „cena” za taką usługę. Zatem (uwaga, nie zaczyna się zdania słowem „wiec” albo „zatem”) jest to pewne rozwiązanie problemu ograniczenia co do wielkości pliku (do jednego MB) wysyłanego na Kozetkę. Zastosowań jest ma się rozumieć wiele.
Jeszcze taka mała, prywatna refleksja. MediaFire jest oczywiście tylko narzędziem. Najważniejszym elementem całego mechanizmu solidarnego dzielenia się z innymi, jest człowiek udostępniający i to on jest często słabym ogniwem całego łańcucha wymiany. Przypominają mi się teraz słowa lekarza pogotowia, pouczającego mnie mniej więcej tak:
Jak upuścisz ten defibrylator rodzice do końca twoich studiów się nie wypłacą!
I jeszcze tak:
Twoja wiedza nie należy tylko do ciebie. Musisz się z nią dzielić i innymi. W przeciwnym wypadku popełniasz grzech.
Bez względu na to jak długo ten lekarz spał ostatniej nocy i jak nieprzyzwoicie głęboki jest mój ateizm, w tym drugim zdaniu jest to wewnętrzne „coś”, czego nie ma w pozostałej większości.
źródło: www.downloadsquad.com
Filed under: Technicznie |
No Responses to “MediaFire w domu i zagrodzie”
Leave a Reply